[Majorka – Szlak] Cala Mesquida – Talaia de Son Jaumell

Marzec – w Polsce jeszcze sypie śniegiem, a tutaj na Majorce wiosna w najlepsze! I ta o to wiosna jest najlepszym czasem na piesze wędrówki po mniej lub bardziej utartych szlakach tej przepięknej wyspy. Szlaków pieszych na Majorce jest w bród i choć nie są one najlepiej oznakowane, to naprawdę jest w czym wybierać.

Pewnego marcowego przedpołudnia postanowiłem wybrać się na szlak. Bez większego namysłu spojrzałem na mapę, zobaczyłem jedną z moich ulubionych plaż (Cala Mesquida) i wnet przypomniałem sobie, że z pozycji leżącej na plaży widać jedną z kilkudziesięciu wież rozsianych po całej wyspie, tuż na wzgórzu nad plażą. Nie zastanawiając się dłużej i nie wiedząc czy rzeczywiście prowadzi tam jakiś szlak – ruszyłem! No w końcu jakaś ścieżka musi tam prowadzić, prawda?

Dojechałem samochodem na parking przy plaży, omijając (przypadkowo) pierwszą tablice informacyjną, intuicyjnie ruszyłem na drewnianą kładkę, wzdłuż wydm. Kładka dosyć krótka, bo raptem po 5 minutach już się kończyła, nie mniej jednak bardzo przyjemna, z pięknym widokiem na morze i plażę. Tuż za kładką ścieżka się rozwidla – w lewo prowadząc bliżej morza, a w prawo kierując się miedzy drzewa. Patrząc na wzgórze, na które planowałem się wdrapać, ścieżka bliżej morza wydała mi się być bardziej logiczna. Ruszyłem!

Początkowo dróżka prowadziła po gładkich kamieniach, jednak dosyć szybko przeobraziła się w wysypaną skałkami trasę. Pasące się wokół kozy nie sprawiały wrażenia przejętych ostrymi krawędziami kamieni rozsianych niczym miny. W pewnym momencie szlak gwałtownie zaczął piąć się w górę. Nie byłoby to problemem gdyby nie fakt, że dodatkowo musiałem przedzierać się przez szorstką wszechobecną makię (szorstko ostra, niska roślinność śródziemnomorska). Mapy trasy w dalszym ciągu nie widziałem, ale nie przejmowałem się tym za bardzo, bo azymut w końcu znałem. W pewnym momencie zacząłem mijać słupki oklejone różnymi kolorami, lecz bez żadnych objaśnień. Dosyć szybko wydedukowałem, że powinny mnie interesować słupki obklejone fioletową taśmą, prowadziły one trasą, która ostatecznie zbliżała mnie do celu. Intuicja mnie nie myliła – w końcu na jednym z nich pojawiła się nazwa docelowej wieży. „Tak jest! Szlak istnieje” – pomyślałem. Od tego momentu trasa drastycznie robiła się stroma. Ostatnie 200 metrów minęło na „frywolnym” wdrapywaniu się po luźno rozsianych mniejszych bądź większych głazach . Dotarłem na grań, a po kilku chwilach ostatecznie do swojego celu – ruin wieży obserwacyjnej Talaia de Son Jaumell.

Po krótkim odpoczynku, drobnej regeneracji i chwili na rzucenie oka na widoki wokół (ostatecznie dosyć długiej chwili, bo ciężko było nacieszyć oczy), przyszedł czas na powrót. Momentalnie zdałem sobie sprawę, że nie mam chyba chęci wracać tą samą i na dodatek stromą drogą. Będąc na szczycie widziałem ludzi przychodzących od „drugiej strony”, od strony plaży Cala Agulla. Po przejrzeniu mapy zauważyłem, że trasa w pewnym momencie rozwidla się prowadząc szeroką, leśną ścieżką w lewo, w kierunku wcześniej wspomnianej plaży, i w prawo z powrotem do Cala Mesquida. Jak na mapie, tak też było w rzeczywistości. Po niezbyt długim, acz przyjemnym schodzeniu dotarłem do owego rozwidlenia. Po 30 min znów byłem przy wydmach, a wieżę górującą nad plażą znów widziałem gdzieś w oddali na szczycie.

Podsumowując:

Średni stopień zaawansowania; strome podejście z łagodny zejściem.

Długość szlaku: 6,5 km

Czas: +/- 2 godziny

Satysfakcja: gwarantowana!

1 Comment

Dodaj komentarz