Czym jest Mezcal i z czym tworzy zgraną paczkę, już zaraz się dowiecie.

Z pewnością każdy z Was zna Tequilę, każdy z pewnością pił w życiu drink na jej bazie choćby taki jak Tequila Sunrise, czy zlizywał z ręki sól zagryzając cytrynę po wypitym kieliszku czystej Tequili.
Każdy zna, a przynajmniej każdy kojarzy. Tequila – wyrób alkoholowy z agawy, pochodzący z Meksyku. Tyle wie każdy… ale ilu z Was miało okazję skosztować trunku jakim jest Mezcal?
Nazwa tego trunku wywodzi się z języka nahuatl i znaczy gotowaną agawę. Mezcal jest również najpopularniejszym alkoholem w Meksyku. Zanim przejdziemy dalej, warto od razu wtrącić, że każda tequila jest mezcalem. Początkowo jej nazwa brzmiała „mezcal z Tequili”, czyli z miasta w stanie Jalisco w centralnej części Meksyku. Jaka jest więc różnica? Mezcal produkowany jest z prawie 30 gatunków agawy (co daje nam ogromną wariację smaków), przy czym tequila tylko z 1 (z niebieskiej agawy). Różnica również tkwi w procesie przygotowania. Mezcal przed procesem fermentacji jest podgrzewany czy opiekany, co daje nam bardzo specyficzny „dymiasty” smak. Następnie gotuje się go w specjalnych otworach w ziemi przy pomocy gorących kamieni. Tego smaczku raczej w tequili nie znajdziemy. Istnieją ścisłe standardy jeśli chodzi o produkcję, ale szczerze mówiąc to te chałupnicze trunki zwykle są najlepsze.

Mezcal nie jest alkoholem, który pije się „na hejnał”. Mezcal zasługuje na chwilę uwagi i poświęcony czas, by móc delektować się każdą kroplą.
Z mezcalem spotkałem się po raz pierwszy w Madrycie, gdzie znajomy Meksykanin zaprosił mnie do prowadzonej przez siebie Mezcalerii, czyli jak nazwa wskazuje – miejsca, gdzie podawany jest głównie mezcal. Od pierwszego kieliszka polubiłem ten nietypowy alkohol, który wielu może wydać się po prostu dziwny. Szczególnie posmakował mi w towarzystwie pomarańczy posypanej przyprawą Tajin, o ostro-kwaśnym smaku. Wedle opowieści gospodarza, pierwszy łyk trunku powinien być malutki, by dać znać kubkom smakowym co będziemy pić. Drugi, nieco większy i przytrzymany w ustach na dłuższą chwilę. Kolejny odpowiednio większy, ale pity już normalnie i zagryziony pomarańczą z Tajin’em. Między kolejkami warto zagryźć kilka chapulines, czyli suszonych koników polnych, które podawane są jako przekąska niczym orzeszki do piwa. Choć wiele osób może być poruszonych myślą o suszonych konikach polnych, to koniec końców z całym zestawem komponują się super i są naprawdę smaczne.

Ps. Najlepsze są nóżki.
Czy w Polsce znajdziemy mezcal?
Tak, choć dużego wyboru mieć nie będziemy. Średnia cena to 70 – 80 PLN za butelkę 0,5l średniej jakości marki.
Natomiast jeśli zawitacie do Mexico City, koniecznie musicie odwiedzić Museo del Tequila y el Mezcal, gdzie dowiecie się więcej o procesie produkcji, różnicach pomiędzy trunkami i gdzie w muzealnym barze skosztujecie wybornych alkoholi porównując je na własnym języku.

