[eurotrip] Piza vol. 2

Krzywa wieża vol. 1

Słyszymy Piza, myślimy wieża, krzywa wieża. Do toskańskiej miejscowości turyści tłumnie się zjeżdżają, by na własne oczy ujrzeć wybryk XIV-wiecznej architektury. Przybyliśmy więc i my. Jednak dla naszego usprawiedliwienia był to przystanek jedynie logistyczny. Nie jesteśmy fanami takich atrakcji, no ale jak już tam byliśmy… to rzuciliśmy okiem.

By wybudować „idealnie” 55 metrową krzywą wieżę, Włochom potrzeba było 199 lat. Niebywałe ile to czasu trzeba, żeby sknocić „prostą” więżę. Pomimo kilku prób wyprostowania budowli, ta ciągle ulegała dalszemu przechyłowi. W 1934 roku sam Mussolini podjął się próby skorygowania wieży. W rezultacie tylko pogorszył sprawę. Obecnie kąt pochylenia wynosi niespełna 5 stopni.

Trzeba przyznać – wieża jest piękna. Jej niecodzienny wygląd robi wrażenie, ale to by było na tyle. Masa turystów błaznujących z aparatami przed wieżą. Masa turystów na wieży i jeszcze więcej czekających w kolejce. Absurdalnie wysoka cena za wstęp (18€). Wszystko to strasznie odstrasza. Uciekliśmy więc w drugi koniec miasta, na spacer wzdłuż rzeki Arno. I to, co spotkaliśmy na końcu naszego spaceru jest tym, czym chciałbym się z Wami podzielić.

Wiedzieliście, że słynna wieża w Pizie nie jest jedyną w tym mieście? 

Około 15 minut drogi od centrum znajduje się przepiękny, mały kościółek (San Michele degli Scalzi) z wyjątkowo krzywą dzwonnicą. Co ciekawsze, owy kościół starszy jest od słynnej wieży o ponad 300 lat. Wnętrze kościoła jest proste i zimne, lecz bardzo interesujące. Będąc w środku można odczuć, że konstrukcja zaraz się zawali.

Krzywa wieża vol. 2
wnętrze kościoła

Spacer alejką wzdłuż Arno jest bardzo przyjemny, z każdym metrem oddalając się od centrum robi się coraz ciszej, mniej turystów, a więcej lokalsów cieszących się urokami pogodnego dnia. Zachęcam i Was do takiego spaceru brzegiem toskańskiej rzeki.

Dodaj komentarz