[azory – szlaki] Wulkanicznym szlakiem


Tym razem lądujemy na wyspie Pico, gdzie wznosi się najwyższy szczyt Portugalii noszący tę samą nazwę co sama wyspa. Ten oto i szczyt jest naszym celem.

Ze stolicy wyspy, z miasta Madalena w siadamy w samochód i podjeżdżamy do Casa da Montanha, gdzie rozpoczyna się podejście pod wulkan Pico. Do schroniska zjeżdżamy z głównej trasy, która przecina wyspę w pół, a następnie za znakami podążamy wąską, krętą drogą pod samą Casa da Monthana. Tam uiszczamy opłatę w wysokości 20 euro za wejście na najwyższy punkt wulkanu, a w zamian otrzymujmy urządzenie GPS na wypadek gdybyśmy się zgubili, bądź potrzebowali pomocy medycznej. Istnieje również możliwość zostania na szczycie na noc za dodatkową opłatą 10 euro.

Rozpoczynamy podejście. Początkowo trasa wiedzie nas w miarę udeptaną dróżką, jednaka ta bardzo szybko się kończy i dalej pozostaje nam wspinaczka po polach zastygniętej lawy. Nie ma konkretnej drogi, szlaku. Od Casa da Monthana aż do krateru wulkanu poustawiane są drewniane słupki z numeracją od 1 – 50 . I to nimi musimy się kierować. W jaki sposób – to już zależy od nas.

Podejście jest strome, czasem i niebezpieczne ze względu na osuwającą się ziemię. Pogoda na wyspie jest bardzo zmienna – nawet jeśli na wybrzeżu są chmury, to szczyt potrafi być wolny od zachmurzeń, cały czas opiekany słońcem (bądź na odwrót). Warto o tym pamiętać szykując ubiór. Wchodzimy coraz wyżej, wiatr się nasila, jednocześnie słońce nie odpuszcza, a w takich warunkach przecież łatwo o bolesną opaleniznę.

Podejście
Podejście

Wychodzimy ponad warstwę chmur przykrywających nadbrzeżną część wyspy, naszym oczom ukazują się dwie pobliskie wyspy: Faial i Sao Jorge. Wchodzimy jeszcze kawałek wyżej i na horyzoncie widzimy dwie kolejne: Terceire i Graciosę (Przypominam, że Archipelag Azorów składa się z dziewięciu wysp). Widoki są niesamowite, a obłoki w dole wprowadzają element tajemniczości.


Dochodzimy do krateru wulkanu i schodzimy w jego głąb, gdzie czeka nas ostatnia prosta – tak zwany „mały szczyt” – wyjątkowo stromy stożek. Tam zaczyna się zabawa. Ziemia się obsuwa, ze szczelin w skałach dmucha wulkaniczne, gorące powietrze, a chłodnego, przynoszącego ulgę wiatru nie ma, bo przecież osłonięci jesteśmy przez krater.

„Mały szczyt” – widok z krateru

Po niespełna 20 kolejnych minutach sięgamy szczytu. 2351 m n.p.m pod naszymi stopami. Widoki wokół nas wynagradzają każdą kroplę przelanego potu. Satysfakcja ogromna, a i radość nie mniejsza. 2,5 godziny wejścia. 2 godziny na szczycie – w końcu trzeba było uzupełnić energię i porobić zdjęcia.

Widok ze szczytu na krater

Teraz pozostała nam już tylko droga powrotna. I w tym momencie muszę przyznać, że wejście okazało się prostsze, niż zejście ze szczytu Pico. Po dotarciu do Casa da Monthana i oddaniu GPS’a otrzymujemy certyfikat zdobycia najwyższego szczyty Portugalii.

Góra Pico jest wyjątkowo piękna, cudownie fotogeniczna i całkiem wymagająca (w końcu nie bez kozery dostajemy GPS).

Przed wyruszeniem na szczyt:

  • warto zadzwonić do Casa da Monthana i dowiedzieć się o warunki pogodowe na szczycie – zarówno obecne, jak i przewidywane
  • warto pamiętać o zmienności pogody wybierając odzież
  • zaopatrz się w dużą ilość wody i coś energetyzującego np. batony czekoladowe
  • załóż odpowiednie buty (najlepiej trekkingowe), adidaski, ani trampostrzały nie przejdą

Dodaj komentarz