[mexico] Metro – godziny szczytu

Miasto Meksyk to ponad 22-milionowa metropolia, a w niej metro. Prawdziwy Meksyk 😉

…przynajmniej w godzinach szczytu.

Wyobraźcie sobie puszkę sardynek… potem jeszcze dwie kolejne, a na koniec wszystkie spróbujcie zmieścić w jedno opakowanie – tak się właśnie czułem jadąc po raz pierwszy w meksykańskim metrze.

Nie ma szans, żeby w godzinach szczytu wejść do pierwszego metra jakie nadjedzie, po prostu nie ma na to najmniejszych szans… Co trzeba zrobić? Wystarczy stanąć obok grupy ludzi, którzy nie zdołali wsiąść do poprzedniego metra i czekać na kolejne. Gdy metro nadjedzie, pchamy się na tzw. „chama” i próbujemy znaleźć własny kawałek przestrzeni pomiędzy przepoconymi ludźmi w pełnym duchoty metrze.

Cały szkopuł w tym, żeby o wysiadaniu pomyśleć dobre cztery stacje wcześniej. Ludzie, z obawy przed utratą swojego miejsca, niechętnie wychodzą z metra tylko po to, aby nas przepuścić. Jedyne rozwiązanie to pytać się ludzi czy wysiadają na następnym przystanku, ew. zamieniać się ze współpasażerami miejscem, aby znaleźć się jak najbliżej wyjścia. Uwierzcie, jest to nie lada wyczyn! 

Kobiety i dzieci mają nieco łatwiej. Dla nich wydzielona jest osobna strefa w celu uniknięcia wszelkiego rodzaju molestowania (w takim ścisku to nie problem) oraz aby zadbać o bezpieczeństwo dzieci.

Macie podobne doświadczenia z innych miast? 🙂

Dodaj komentarz